niedziela, 31 stycznia 2016

Aplikacja- Lauren Miller

Hej! Przepraszam Was za moją nieobecność. Znowu...Ostatnio nawet myślałam, żeby zawiesić albo usunąć bloga. Jakoś nie odnajduje się w recenzjach..znaczy blogowanie nie sprawia mi radości, ale myślę, że to przez brak czasu. Dawno nie byłam na blogu i myślę, że to spowodowało, że taki a nie inny jest mój sposób myślenia. Ale w sumie trochę szkoda byłoby mi szkoda zostawić bloga. Więc postanowiłam, że zostaje. Mimo, że pewnie będzie taki okres, że napiszę jeden post w miesiącu, ale co z tego. Postanowiłam. Zostaję. A teraz przejdźmy do recenzji.
Autor: Lauren Miller
Wydawnictwo: Feeria Young
Tytuł oryginału: Free to Fall
Liczba stron: 456
      16-letnia Rory zostaje przyjęta do Akademii Theden. Nie może żyć bez aplikacji Lux, która dyktuje wszytko, np. Co masz w danym dniu zjeść, oblicza w ile minut dojdziesz do danego miejsca. Ale poznaje Northa i co dziwne..nie korzysta z Luxa! Zamiast tego słucha intuicji, która jest uważana za chorobę. Szkoła, Gnosis (następca Apple i Google) ukrywają tajemnice.      
    Na początku myślałam, że to jakaś głupia nastoletnia książka o miłości i wgl. Jednak Wam powiem, że gdy zbliżałam się do końca książki to coraz bardziej mnie ciekawiła! Te tajemnice, odkrywanie ich!
Przez początek trochę trudno przebrnąć, nudna, nieciekawa. Po prostu taka zwyczajna. To jak autorka zbudowała świat..mogłoby się zdawać, że taki zwyczajny. Ale w sumie trochę daje do myślenia. Coraz bardziej technologia posuwa się do przodu. Kto wie, może faktycznie życie ludzi zostanie zdominowane przez elektroniczne urządzenia osobiste? Podobało mi się to, że Rory miała własne zdanie. Może korzystała z Luxa, ale z czasem już w ogóle go nie używała. Za to słuchała intuicji. Jest ona uważana za chorobę. Ale czy na pewno jest ona szkodliwa? A może chce dla ludzi dobra?

 ,,Głos szeptał, żebym się nie martwiła, chociaż rozsądek mówił, że powinnam. Namawiał mnie, żeby zwolnić, kiedy akurat się spieszyłam; żebym była miła, gdy pałałam złością; żeby słuchać, gdy rozpaczliwie chciałam, by to mnie słuchano.''
     Autorka świetnie stworzyła bohaterów. Na początku mogłoby się zdawać, że pewna postać chce w jakiś sposób zagrozić Rory, nie lubi jej i chce dla niej jak najgorzej. Ale autorka zrobiła to tak precyzyjnie..wbudowała w to całą historię. Moje podejście do tej postaci zmieniło się lada chwila. Nawet później płakałam przez to co wydarzyło się z tą postacią (Już więcej nie mówię! :D) Ta książka wywołała u mnie wiele pozytywnych emocji. Jestem po prostu nią zachwycona. Na początku taka prosta opowieść, a potem wielki spisek! Po prostu brakuje mi słów. Naprawdę już nie wiem co napisać. O! W pewnym momencie mogło się wydawać, że już wszystko wiadome, rozwiązane a tu książka znowu nas zaskakuje.
,,Ile razy mi się zdaje, że już dochodzę do prawdy, przekonuję się, że mam tyle, co nic.''
 Pod koniec ze strony na stronę akcja coraz bardziej się rozkręca. Mimo tego, że książka ma swoje wady to akcja, która się dzieje pod koniec na pewno tym nadrabia. Razem z bohaterką możecie odkrywać tajemnice, zagadki. Pani Lauren przygotowała właśnie dla nas kilka takich zagadek np. matematycznych. Także obudźcie swoje szare komórki i rozwiązujcie! Gorąco Was zachęcam do przeczytania :*

czwartek, 7 stycznia 2016

KINOMANIAK #1

Skoro lubię oglądać również filmy to postanowiłam zrobić serię, w której będę robić ich recenzję. Ze względu na moją płeć powinno być KINOMANIACZKA. Ale moim zdaniem bardziej pasuje tak. Powiedźcie sobie teraz: 'Jestem kinomaniaczką'. Dziwnie to brzmi. (Przynajmniej ja tak uważam). No dobra, mniejsza. Przejdźmy do recenzji!
Jest to film, który wczoraj oglądałam, a mianowicie *bębny*....Halo 4: Naprzód do świtu!
RECENZJA ZAWIERA SPOILERY, SĄ ONE OZNACZONE BIAŁYM KOLOREM.
KILKA SŁÓW:
Może słyszeliście gdzieś już ten tytuł, ponieważ powstał też serial i gra. Ten film jest raczej taką ciekawostką 'Jak wyglądało wcześniejsze życie'. Ale moim zdaniem osoby, które nie zapoznały się nigdy wcześniej z fabułą Halo 4, ten film również mogą obejrzeć. Nieraz czytam komentarze, że właśnie ten film nie jest dla takich osób. Ale dlaczego? Przecież możesz najpierw go obejrzeć  (skoro to działo się wcześniej niż fabuła np. serialu), a potem obejrzeć serial jak kogoś zaciekawi co było później. Trochę źle przetłumaczyli nazwę, bo co to ma wspólnego ze świtem? Nie mam pojęcia, ale mniejsza. Przetłumaczyli tak- ich sprawa, ja nie zamierzam się spierać o nazwę jak Ci wszyscy wielcy fani Halo...Normalnie żalą się na całe internety!
TROCHĘ O FABULE:
Za dużo o fabule nie będę pisać, ponieważ nie chcę zbyt dużo zdradzić. Chodzi jedynie o to, że jest rok 2525. Grupa kadetów trafia do centrum kształcenia dowództwa UNSC. Nagle centrum kształcenia atakują obcy. Kadeci muszą stanąć do walki.
Początek filmu był niezrozumiały, ale w sumie można później go zrozumieć na końcu. Jeżeli nadal nie jest to zrozumiałe (Tak jak w moim przypadku to było XD), to na internecie możemy znaleźć mnóstwo komentarzy, które nam to wyjaśnią.
BOHATERZY:
Aktor, który grał Thomasa [Tom Green] MOIM ZDANIEM czasem nie potrafił wyrażać swoich uczuć. Bardzo często w filmie miał taki sam wyraz twarzy. Rozumiem, że nie był pewny czy się do tego nadaje, ale [SPOILER] kiedy jego brat umarł prawie nic sobie z tego nie robił. Prawie go olał! A kiedy Chyler umarła nagle się rozpłakał i nie mógł się z tym pogodzić...[KONIEC SPOILERU] Bardzo dobrze zagrał, ale trochę przeszkadzało mi wyrażanie jego uczuć, a raczej jego brak...Co innego aktor [Max Carver], który grał brata Thomasa. Aż po prostu jak on płakał to mi się chciało płakać, mimo, że nie wiedziałam o kogo chodzi (XD). Bardzo też polubiłam JJ Chen. Jeżeli mu się coś nie udawało, to ciągle dążył do tego, aby się poprawić. Widać w nim było taką siłę i chęć tego, żeby być lepszym. Mimo, że Vickers jest postacią no raczej negatywną, znaczy nie tyle, że negatywną tylko bardziej taką wredną i nieprzewidywalną, to polubiłam go. A jego czyn (prawie) na końcu filmu...mimo, że nie lubił za bardzo Thomasa (innych już trochę bardziej) to zdobył się na taki czyn. [SPOILER] Mimo tego, że jego ofiara nie była zbytnio przydatna, ponieważ od razu później zjawił się Master Chief i ich uratował, to, i tak jest to wspaniały czyn.[KONIEC SPOILERU]. Moim zdaniem reżyser dobrze dobrał aktorów, tak, że wygląd jakby pasował mi pod ich charakter.
EFEKTY SPECJANE:

Efekty na plus. Jakoś nie było szczególnie widać, że obcy są zrobieni komputerowo. Znalazłam jeden taki moment, gdzie faktycznie dziwnie oni wyglądali, ale po za tym nic innego takiego nie było. Wyglądało to nawet realistycznie...znaczy jeżeli obcego, który staje się niewidzialny można nazwać realistycznym...to gratuluję Patrycja! Ale nie no, nie było zbytnio widać, że są zrobieni komputerowo.
PODSUMOWUJĄC:


Jest to fajna historia, z którą na pewno będę się chciała bardziej zapoznać.
Jak już wspominałam- nie jest to tylko dla tych, którzy już wcześniej zapoznali się z fabułą Halo 4.  
MOJA OCENA: 7/10
A jak Wasze wrażenia? Oglądaliście, albo macie zamiar? Piszcie w komentarzach ;)
Ps. Zmieniłam szablon i nagłówek. Chodzi mi szczególnie o nagłówek bo sama robiłam i nie wiem czy jest okej. Dajcie znać czy się Wam podoba, czy nie :)
Buziaki :*