sobota, 6 lutego 2016

Śmierć ulubionego bohatera.

To takie straszne, kiedy nagle nasz ulubiony bohater odchodzi ze świata  żywych w książce. Zostaje u nas tylko w pamięci...Znaczy oczywiście każdy bohater zostaje w pamięci, niestety nawet ci nie lubieni przez nas. Ale kiedy spojrzeć na to z innej strony..może książka nie byłaby tak ciekawa bez tego? Może książka nie wywołałaby w nas tylu emocji? Czytamy książkę, a tu nagle nasz ulubiony bohater ginie..PUSTKA. NICOŚĆ. Co zrobię teraz ze swoim życiem? Jak pogodzę się z utratą bohatera, może nawet fikcyjnego męża?

Smutek, może nawet płacz. Mam nadzieję, że się nie tniecie ani nic sobie nie robicie..XD
Pocieszę Was...jeszcze nie jeden Wasz ulubiony bohater zginie.
Oto kilka rad jak sobie (Nie)radzić po śmierci bohatera:
1. Nie myśl o tym. Gdy zasypiamy często myślimy o różnych problemach, sprawach, którymi sobie zawracamy głowę. Przed spankiem weź cieplutką kąpiel, umyj ząbki, przebierz się w piżamkę i idź lulu. Pamiętaj! Zasypiaj od razu.
 Przed spaniem nie myśl o niczym bądź skonsultuj się z psychologiem, gdyż każdy sen niewłaściwie stosowany zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu.
2. Odpocznij. Zrób sobie kakałko, mleczko, herbatkę, co tam chcesz. Włącz jakiś dobry film, serial, muzykę (żadnych dołujących rzeczy!) i zrelaksuj się. Bądź skupiona na tym co robisz. Oglądaj uważnie. 
Pamiętaj!
Nie patrz się w nicość bądź skonsultuj się z psychologiem, gdyż nie skupienie się na filmie, serialu zagraża Twojemu życiu i zdrowiu.
3. Czytaj dalej. Książka za książką. Ciesz się ze śmierci tych bohaterów, których nie lubisz. Świat się nie kończy na śmierci naszego męża fikcyjnego..a może jednak? Poznasz nowe historie, nowych ulubionych bohaterów...i nowych martwych ulubionych bohaterów.
4. Wyjdź z przyjaciółką na spacer. Och! Jaka to wspaniała okazja, aby się zwierzyć ze wszystkich swoich problemów, przykrych sytuacji i dołujących scen w książce...Może lepiej, jak pójdziesz na ten spacer z koleżanką, która nie czyta książek? A może lepiej zostać w domu?
I tak każdy wie, że będziesz nadal cierpieć. Że nie zapomnisz. Że te rady są bez sensu. Że ten post jest bez sensu. 
ZE ŚMIERCI ULUBIONEGO BOHATERA NIE DA SIĘ OTRZĄSNĄĆ. 
NIC JUŻ NIE BĘDZIE TAKIE SAME. 

25 komentarzy:

  1. Ja niestety nigdy nie potrafię pozbierać się po śmierci ulubieńca :D

    Pozdrawiam,
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2016/02/ember-in-ashes-imperium-ognia.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie nawet umiem, tylko jak wspominam to strasznie robi mi się smutno:(
      Pozdrawiam:*

      Usuń
  2. U mnie w mojej jak na razie krótkiej karierze czytelniczej tylko raz zdarzyło mi się rozpaczać po śmierci bohatera chodiz oczywiście o SPOJLER Zgredka KONIEC SPOJLERU :)
    Super post! W moim wypadku prawie nikt by mnie nie pocieszył po takiej traumie życiowej, tylko najpewniej wysłał do lekarza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niestety napewno jeszcze nie raz będziesz rozpaczać po śmierci bohatera, ja nie mogłam się pogodzić (W sumie nadal nie mogę XD) ze śmiercią mojego ulubionego bohatera w Leku na śmierć (3 część Więźnia labiryntu);(

      Usuń
  3. Nie znoszę kiedy autorzy uśmiercają moich ulubionych bohaterów :( To takie niesprawiedliwe :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak..mam wtedy ochotę ich udusić:D
      Jest milion innych bohaterów, ale niee oni muszą tego ulubionego uśmiercić:(

      Usuń
  4. Hahah! Ja wyglądam podobnie jak na obrazku, jeśli zginie mój ulubiony bohater, ale potem czytam dalej, żeby przekonać się czy to okrutny żart czy brutalna rzeczywistość :D

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety zazwyczaj okazuje się, że to brutalna rzeczywistość :/

      Usuń
  5. Dziękuję za rady :) Chętnie skorzystam, przydadzą się :) Świetny post, a ten obrazek opisuje całe moje życie :) Pozdrawiam <33

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie ten post miał być na żarty. Miał ukazać, że ze śmierci bohatera nie da się otrząsnąć, ale cieszę, że rady się podobają:D

      Usuń
  6. Yeah, śmierć ulubionego bohatera bywa okrutna i zostawia trwały uraz. Najgorzej, gdy ulubionym bohaterem jest jakaś postać z książek autorstwa G.R.R. Martina. Wtedy to raczej strach czytać dalej xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jak kiedyś przeczytam jakąś książkę Martina to się dowiem dlaczegoXD

      Usuń
  7. Super post, pomogłaś :D. Ja do tej pory nie mogę poradzić sobie ze świadomością, że w cyklu HP zginął Fred... :C

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo tylko, że ze śmiercią mojego ulubionego bohatera z Więźnia Labiryntu (a dokładniej umarł w Leku na śmierć);C

      Usuń
  8. Nie tak łatwo jest pozbierać się po śmierci ulubionego bohatera, niestety przekonałam się już o tym wiele razy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety też, znaczy może nie aż tak dużo bo moja kariera czytelnicza nie jest jakaś długa ;p

      Usuń
  9. Dokładnie! Czuje się wtedy, jakby umarła cześć mnie...
    Tyle smierci, ile juz przeżyłam. Ile razy zostałam wdowa!
    Coś takiego rozumie tylko inny ksiazkoholik.
    Pomysłowy post :)
    Dodaję do obserwowanych!
    annwithbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo..czuję po prostu pustkę. Dokładnie, dlatego Cię rozumiem haha:D
      Dziękuję bardzo!:*

      Usuń
  10. Świetny tekst! Trafia w sedno z poradami, chociaż nie tak prosto jest je wykorzystać :D

    Pozdrawiam!
    http://tysiac-zyc-czytelnika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, haha dokładnie:D
      Pozdrawiam:*

      Usuń
  11. Po przeczytaniu Czerwonej Królowej mam dylemat co rozdziera serce - śmierć ukochanego bohatera, czy fakt, że ukochany bohater okazuje się zdrajcą i niszczy wszystko :')
    Pozdrawiam serdecznie.
    isareadsbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Och, autorzy to czasami nie mają litości... :D
    Bardzo ciekawy post ^^

    OdpowiedzUsuń
  13. Pisz takie posty częściej. Ten poradnik jest świetny! I taki prawdziwy... Lol, po śmierci ukochanego bohatera nic nie jest już takie samo...❤ ;(
    A tak ogółem to wróciłam. Nie umarłam. Jestem. Piszę.
    Zapraszam :P
    http://naskrzydlachweny.blogspot.com/?m=0

    OdpowiedzUsuń
  14. Jestem z tych, które za ulubionym bohaterem wyją potem nawet kilka miesięcy :D Także dzięki za ten post, jest dla mnie idealny :)
    Pozdrawiam i w wolnej chwili zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Oooho, znam to uczucie. U mnie było tak, że zginęła moja ulubiona postać z Więźnia labiryntu (chyba każdy wie o kim mówię [*]) i jedna z mocniej lubianych z Darów Anioła.
    Porady fajne, ale mam wrażenie, że nawet one nie pomogą na złamane serduszko :(

    OdpowiedzUsuń