czwartek, 29 czerwca 2017

Alcatraz kontra Bibliotekarze #2 Kości Skryby

Okładka książki Kości skryby
Alcatraz Smedry wraca w wielkim stylu. Infiltruje Bibliotekę Aleksandryjską, która bynajmniej nie została zniszczona i jest jednym z najniebezpieczniejszych miejsc na ziemi, szuka swojego ojca, który jednak wcale nie umarł, i odkrywa dziwny złoty sarkofag, w którym może znajdować się klucz do jego zdumiewającego talentu do psucia różnych rzeczy. Aha, jest przy nim jego najlepsza przyjaciółka Bastylia – po to, by spuścić manto mrocznym Bibliotekarzom, ma się rozumieć.
A walczyć przyjdzie im z najstraszniejszymi spośród Bibliotekarzy: tajną sektą, Skrybami.

Czy Alcatraz i jego przyjaciele zdołają uratować dziadka Smedry’ego i ujść z życiem?



   Niby książka dla młodszych czytelników, a podbija serca nawet dorosłych ludzi, a czy mi - 16-latce - się spodobała? Pierwszy tom był rewelacyjny, czy drugi okazał się być jeszcze lepszy, a może właśnie gorszy?

   Po pierwsze nie mogę nie wspomnieć o wydaniu. Wydawnictwo Iuvi jak zawsze się postarało. Okładka bardzo mi się podoba - jest klimatyczna, oddaje treść książki. No i książka oczywiście ma obrazki w środku! Które kocham całym serduszkiem. Zrobiłabym zdjęcia, ale nie mam teraz dobrego światła i jestem zbyt leniwa, ale możecie mi wierzyć - obrazki w książce są w całej swej okazałości. 

   Książka ma koło 320 stron i posiada w zasadzie dużą czcionkę, ale nie tylko to sprawia, że książkę czyta się bardzo szybko. Ciągła akcja, chęć dowiedzenia się, co się stało z bohaterami, czy też ''spojlery'' autora. Przyznam, że był moment, gdzie nie umiałam znowu zacząć czytać, ale to nie wina książki (i również nie wina, tego, że dowiedziałam się o koncercie Eda Sheerana w Polsce, na który mnie nie stać, ale przecież to nie wina tego..nie wcale..). Ale szybko się zebrałam, choć moje serce krwawiło, to chciałam się dowiedzieć o dalszych losach Alcatraza, jego przyjaciół oraz rodziny.

   Styl Brandona Sandersona bije wszystkie inne style na głowę. Bez wtrącania się autora, bez jego myśli w czasie tych wszystkich wydarzeń, czy nawet samych tak dobrze wykreowanych postaci - może książka byłaby dobra, ale nie byłaby tą, którą by tak wiele osób polubiło, pokochało. Przyznam szczerze, że czasem jak czytałam tę książkę, to trochę mi przypomniało bajkę Scooby-Doo. W tej bajce przyjaciele chcą coś znaleźć, czy kogoś pokonać i tak samo w książce. No dobra w bajce nikt nikogo nie zabija, ale to nieważne. W każdym razie miło mi się zrobiło na serduszku, mogłam się cofnąć do dzieciństwa. 
Bardzo mi się podoba to, że Brandon ma dystans do siebie, czy też do swojej twórczości ( psst..dowód w cytacie poniżej).

,,A, nie chcieliście tego wiedzieć? Przykro mi. Musicie po prostu zapomnieć, że to napisałem. Istnieje kilka łatwych sposobów, by to osiągnąć. Słyszałem, że uderzenie się tępym przedmiotem bywa skuteczne. Można wykorzystać którąś powieść fantasy Brandona Sandersona. Są wystarczająco ciężkie, a słowo daję, że to jedyna pożyteczna rzecz, jaką można z nimi zrobić.''

   Autor w swojej książce pisze i pokazuje, że powieści fantastyczne też potrafią czegoś nauczyć. Na przykład niezwracania uwagi na ''rybę'' i zwracania na ''buty''. Pewnie się teraz zastanawiacie o co chodzi, ale ja wam tego nie wytłumaczę. Musicie sięgnąć po tę książkę. Po prostu.

Za możliwość przeczytania tej książki, serdecznie dziękuję wydawnictwu Iuvi! ♥
http://iuvi.pl/

1 komentarz:

  1. Akurat ja siebie i tej książki nie widzę ;) Od razu czuję, że jest dla młodszych czytelników i chociaż tak wiele dorosłych ją poleca, to ja i tak mam przed nią opory ;)

    OdpowiedzUsuń